1. dawidmed.com
  2. SEO blog
  3. SEO Fridays Podcast
#005: Od meet-up'u do jednej z największych konferencji SEO w Polsce - Krzysztof Marzec - SEO Fridays Podcast

#005: Od meet-up'u do jednej z największych konferencji SEO w Polsce - Krzysztof Marzec

CEO w DevaGroup, agencji SEO/SEM z Krakowa. Trener SEO, Google Ads & Analytics, szkolił najlepsze agencje i domy mediowe bezpośrednio na zlecenie Google, a także w Akademii Google Partners. Autor dwóch książek z wyprzedanymi nakładami, ponad setki artykułów i wysoko ocenianych kursów on-line. Wykładowca m.in. Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Wyższej Szkoły Europejskiej im. Józefa Tischnera w Krakowie.

Listen to "#005: Od meet-up'u do jednej z największych konferencji SEO w Polsce - Krzysztof Marzec" on Spreaker.

Słuchaj w Apple Podcasts
Słuchaj w Podcastach Google
Słuchaj w Spotify

Gość odcinka

Krzysztof Marzec - gościł na scenie kilkudziesięciu konferencji (m.in. MobileTrends, I love Marketing, SEM Camp, Targi E-Handlu, Internet BETA), zdobywając wysokie miejsca i nagrody publiczności. Pomysłodawca i organizator semKRK skupiającego nawet 500 uczestników barcamp'u branży SEM oraz gali nagród semKRK Awards. Pracował dla takich marek, jak: Allegro.pl, Neo24, Shoper.pl, Conrad.pl, Interia.pl, Grupa RMF czy Wydawnictwo Bauer. Sędzia (Head Judge Poland) konkursu European Search Awards.

Rozdziały

Krzysztof Marzec - DevaGroup

Cześć Krzysiek! Dawno się nie widzieliśmy. Z tego, co widzę ostatnimi dniami, a może i miesiącami, jesteś bardzo zapracowany. Powiedz, co u Ciebie?

Krzysztof: Epidemia dopadła nas w dziwny sposób, bo wszystko przenosi się do Internetu. Wszystko, co się tylko da. Na szczęście nie oznaczało to dla nas jakiegoś globalnego zamrożenia - pracy było co niemiara. Niestety parę eventów odpadło, ale zrobiliśmy dużo rzeczy online, więc cały czas coś się dzieje. Na nudę na pewno nie mogę narzekać. Chyba jak każdy chciałbym, żeby wszystko wróciło do normalności.

Dawid: Gdyby nie pandemia, to bylibyśmy już po edycji BIG konferencji semKRK, która standardowo odbywa się w czerwcu.

Krzysztof: Tak, dokładnie. Zawsze staramy się wycelować z terminem w środę przed dłuższym weekendem. Chodzi o to, żeby można było po prostu wpaść do Krakowa i odpocząć po semKRK. Niestety w tym roku edycji BIG nie było i nie będzie. Z eventem wracamy dopiero we wrześniu.

Skąd pomysł na semKRK?

semKRK

Kiedy ten pomysł się zrodził w Twojej głowie i dlaczego się zaangażowałeś w coś takiego?

Krzysztof: Po przeanalizowaniu tego, co się dzieje na konferencjach, zawsze nas korciło, żeby coś zorganizować i mieć swoje wydarzenie. To jeden z wielu pomysłów, które mamy. To działa na takiej samej zasadzie, jak to, że każdy chce mieć własne narzędzie. Agencje się prześcigają, żeby mieć narzędzia do monitorowania pozycji, czy jakieś własne forum, czy własne grupy...

Dawid: ...własny podcast 😎

Krzysztof: Dokładnie. Chociaż takie pomysły czasami zostają jedynie w planach. W tym przypadku mieliśmy moc sprawczą, bo do naszego zespołu (do pobocznego projektu) dołączyła Ala Musiał i ona bardzo, bardzo chciała zorganizować coś swojego. Zajmowała się już spotkaniami IT, więc miała duże rozeznanie, jak mogłoby to wyglądać i powiedziała, że może byśmy zorganizowali kiedyś event. Powiedziałem: "Czemu czekać na kiedyś?" Zawsze chcieliśmy się spotkać z branżą w Krakowie. Śmialiśmy się, że żeby wyjść na piwo trzeba mieć pretekst.

W ten sposób rzuciliśmy się na głęboką wodę: znaleźliśmy salę, która słynęła z tego, że jest otwarta na takie nowe inicjatywy. To była Pauza in Garden. Iza, która nią zarządzała, była bardzo otwarta na nasz pomysł. Branża dla niej była nowa, gdzieś niby podchodziła pod IT, ale nie było to całkowite IT. No i zabraliśmy się za to. Tak po prostu, aby się spotkać. Nie wiedzieliśmy, czy to wypali ani ile będzie osób. A wypaliło. Okazało się, że zainteresowanie było spore.

Powiem też, że dużą inspiracją było to, że w Krakowie były już wcześniej takie spotkania. "Seowcy" spotykali się przy piwie czy innych soczkach (bodajże w klubie RE) i tam dyskutowali na różne tematy.

Potem były Hangouts On Air, które chyba (wiem, że na pewno raz, ale nie wiem, czy nie więcej) były nagrywane na żywo - były streamowane. Odbywały się z "żywą" widownią. Wreszcie i my zainstalowaliśmy się na tym rynku i zaistnieliśmy.

Dawid: I tym sposobem wyszliście trochę do offline'u, tak?

Krzysztof: Tak, bo jeżeli chodzi o przekazywanie wiedzy w SEO, to ono zawsze było bardzo mocne, jeżeli chodzi o blogi czy fora. Pamiętam, że jak odkrywałem SEO, to forum było jednym z głównych miejsc, gdzie można było dyskutować. I ono też się zmieniało, wiadomo. Jak powstał Facebook, to zaczęły być mocniejsze grupy, które tam powstały. I naprawdę były silne. Nie mówię już o samej wiedzy, ale o kontaktach i podwykonawcach. Przez szereg lat w taki sposób potrafiłem sprzedawać linki na swoich mediach...

Dawid: Oj... z tym może delikatniej trochę, bo... 😆

Krzysztof: Oj, spokojnie.

Dawid: "Sprzedawać linki" nie brzmi chyba za dobrze, co?

Krzysztof: To były takie czasy, w których jak ktoś mówił, że Google zakazuje sprzedaży linków, to wszyscy się uśmiechaliśmy od ucha do ucha. Doskonale to działało. Wtedy jeszcze moc linków liczyło się Page Rank'iem, więc mówię o naprawdę archaicznych czasach (to był rok 2005 lub 2006). Powiem też, że całość biznesu lepiej się kręciła na forum niż np. w oparciu o Allegro czy jakieś inne źródła klientów. To był po prostu taki jeden, ogromny ekosystem.

Później forum PiO wsparło semKRK i napisało do swoich ludzi, że jest takie spotkanie i że mogą tam rozmawiać z chłopakami. Polecali nas i administratorzy, i moderatorzy. To dla mnie było wielkie WOW! Byłem bardzo zadowolony z tego, że doszedłem do etapu, w którym gwardia old school'owa, ten mainstream, wreszcie nas zauważył. To było niesamowite uczucie.

Organizatorzy semKRK

Dawid: Wspomniałeś o Alicji - miałem okazję ją poznać, gdy byłem prelegentem na 3. edycji semKRK. Także pozdrawiam serdecznie.

Kto aktualnie (oprócz Ciebie)  jest jeszcze zaangażowany w organizację semKRK?

Krzysztof: Ala Musiał szybko zmieniła branżę - niestety IT nam ją porwało. Potem zaczęliśmy organizować event własnymi nakładami, tzn. byli zaangażowani specjaliści z agencji. Przykładowo: nasz szef New Business'ów obsługiwał sprawy techniczne, a specjaliści potrafili pomagać w samej organizacji np. w zorganizowaniu sali. Więc cały zespół bardzo mocno pomagał.

Potem, jak już dorośliśmy do bardziej sensownych struktur, to ten temat przejął Marketing. Zajmowała się tym Justyna Mądro - miała na głowie te największe edycje. Niestety po pewnym czasie znowu jakiś e-Commerce i spokojniejsze życie porwało nam Justynę.

Teraz edycja wrześniowa jest wielkim wyzwaniem dla Kamila, który jest u nas szefem Marketingu. Właśnie prowadzimy rekrutację, aby powiększyć jego zespół, aby na pewno dał radę i sprostał naszym licznym wymaganiom. Po prostu teraz chcemy mieć dodatkową osobę do tego. Na pewno na naszym blogu już jest ogłoszenie.

Organizacja semKRK tak naprawdę kręci się wokół kilku osób, ale pomaga cała agencja. Jeśli chodzi o pomysły i całokształt wydarzenia, to po prostu rzucamy jakiś temat czy ankiety i nad nimi myślimy. Dostaję również informacje zwrotne od ludzi z agencji. Przykładowo dostaję informację: "Krzysiek, dużo osób pyta o takie a takie tematy". I to jest bardzo cenne, bo nawet jeżeli ktoś (przez grzeczność) bezpośrednio nie skrytykuje pomysłu czy wydarzenia, to czasami może powiedzieć komuś z agencji albo jakiemuś znajomemu i oni mi to bardzo delikatnie zawsze przekazują. Wtedy mówię: "Świetnie, że o tym mówicie, bo właśnie chcieliśmy to poprawić", albo: "O kurcze, nie wiedziałem". To są zawsze kosmetyczne rzeczy. Na szczęście nie mieliśmy dużych wtop, ale my bardzo zwracamy na to uwagę.

Jaką obecnie funkcję pełnisz, jako właściciel agencji DevaGroup? A jaką funkcję pełnią członkowie twojego zespołu?

Dawid: To Ty jesteś osobą, która to spina w całość, prawda? Zakładam, że nie jest tak, że wszystko delegujesz swoim pracownikom czy współpracownikom, tylko jednak sam wykonujesz kawał dobrej roboty.

Krzysztof: Myślę, że na początku w dużej mierze tak właśnie było. Teraz, po latach pracy i prowadzenia agencji, wreszcie się nauczyłem delegować zadania. To jest coś, co bardzo, bardzo polecam. Chodzi o to, że nie można wszystkiego robić samemu i nie można zakładać, że szybciej zrobię wszystko sam, zamiast tłumaczyć komuś. Powiedziałbym, że bardziej było to na głowie Justyny, a teraz Kamila. On spina to w całość. Ja jestem osobą, która czuwa nad kontrolą jakości.

Moje główne zadania, których nie odpuszczam to kontakty z prelegentami i nadzór nad poziomem merytorycznym konferencji. Jednak skupiam się na tym, żeby to nie były tylko i wyłącznie moje decyzje. I od początku jest tak, że staramy się to robić zespołowo.

Drugą moją działką jest dorzucanie pomysłów do pieca. Kiedy robisz coś, co Cię trochę przeraża i przerasta, a wiadomo, że jak się robi coś pierwszy raz (zawsze się robi pierwszy raz konferencje na 200 osób, potem na 300 osób, potem na 500 osób), to mamy tendencję do wycofywania się z pomysłów. Szczególnie tych szalonych. A ja potrafię dwa tygodnie przed wydarzeniem nagle coś zmienić i dorzucić. Pod koniec ktoś często mówi, że to był strzał w dziesiątkę. Oczywiście fajnie wypalił, ale stresu było co niemiara. Nie wszyscy to lubią, mimo że na koniec dnia zazwyczaj te pomysły i te rzeczy, które udało nam się zrobić i wykonać, były na plus.

Jestem też osobą, która siedzi w tym najdłużej, więc jak jest sytuacja podbramkowa na zasadzie: "O kurczę, co my teraz zrobimy? Nie mamy tego, co miało być", to zawsze mam plan B. Wprowadziłem też takie procedury jak checklisty. Mój zespół świetnie z tym pracuje. Często zdzwaniam się z kimś i mówię: "Sprawdźmy checklistę" i widzę, że była sprawdzana dzień wcześniej, dwa dni wcześniej itd. To jest po prostu super robione.

Tak naprawdę warto w takich przedsięwzięciach (i tu podpowiadam wszystkim organizatorom takich rzeczy), pracować zespołem, który ma bardzo jasno określone zadania i cele. Przykładowo: założyliśmy sobie, że naszym celem głównym nie jest stworzenie konferencji, żeby zarabiać pieniądze, a jednocześnie założyliśmy, że chcemy, żeby na koniec dnia wszyscy (uczestnicy, prelegenci, partnerzy i my) sobie powiedzieli: "Kurczę, to było spoko przedsięwzięcie i wszyscy jesteśmy zadowoleni". To jest nasz cel. To jest sukces. I jeśli mamy wyznaczone konkretne zadania, konkretnie odpowiedzialne osoby, ale też w tle mamy siłę napędową - mamy na to po prostu zajawkę. Wtedy wychodzi to najlepiej.

I to zaczyna się od takich "głupotek", że nagle ktoś z zespołu przypomina: "Hej, strona prawna jeszcze jest bardzo ważna. Słyszałem o takich i takich zmianach w przepisach", po takie rzeczy, że w momencie, kiedy zaczynała się pandemia i zaczynało być kiepsko w Europie przez koronawirusa, to zanim ja zareagowałem, Justyna już potrafiła skontaktować się z Sanepidem i ustalać, czy możemy zrobić tę konferencję. Muszę powiedzieć, że potrzebne są dobre osoby, w dobrych miejscach, ale też z bardzo dużą dozą samodzielności. Przykładowo: jeżeli Kamil powiedziałby mi, że chce coś zrobić, co uważa, że jest extra i mamy na to budżet, to powiedziałbym: "Ok, jasne. Spróbujmy, przetestujmy to". Mogę powiedzieć, że coś testowaliśmy, ale nie wyszło, a teraz może wyjdzie. To jakby powiedzieć, abyśmy tym razem zrobili taki szalony pomysł, na jakiś dziwny gadget lub jakąś dziwną dodatkową rzecz i zobaczymy, jak to wypadnie.

Dawid: Super. To życzę powodzenia i mam nadzieję, że jesienią, podczas 15. edycji semKRK, uda się zorganizować to, o czym mówisz.

Dla kogo jest semKRK?

Dawid: Od początku istnienia semKRK prelekcje dotyczyły tematyki Search Engine Marketingu. Głównie SEO i Google Ads. Pamiętam pierwsze spotkania, które były w fazie meet up'u.

Do kogo (oprócz specjalistów SEO, SEM) dedykujesz w tym momencie udział w konferencji semKRK? Czy jest tu miejsce dla właścicieli biznesów, social media managerów, copywriterów lub content editorów? Jak to obecnie wygląda?

Krzysztof: Staramy się zrobić to tak, aby konferencja była dla wszystkich. To jest bardzo, bardzo trudne. Jeżeli ktoś jest w branży tak długo, jak Ty jesteś, to naprawdę trudno znaleźć prelegenta, który będzie na takim poziomie, że po pierwsze: potrafi powiedzieć coś ciekawego w sposób przystępny i chce się tym jeszcze podzielić. A dodatkowo jest na takim poziomie, że jego wystąpienie Cię zaskoczy. Najprawdopodobniej każda tematyka dla Ciebie będzie na zasadzie: wiem, co to jest, znam to, sam to robiłem, a jedyne co fajnego wyniosę (jak mam duże doświadczenie) to: "Aha, ktoś to jeszcze robi i ma innego case'a, inne przykłady albo zbadał coś więcej. Poświęcił na to więcej czasu". Trudno jest zadowolić doświadczonych specjalistów dobrym poziomem, który będzie równie dobry dla biznesów. Bo jeśli przyjdzie ktoś z biznesu i usłyszy bardzo techniczną prezentację SEO, to jedynym jego wnioskiem będzie: "Muszę pogadać z tą osobą, żeby zrobił mi audyt lub ją zatrudnić".

Mamy różnych odbiorców. Wiemy, że agencje przysyłają do nas całe swoje zespoły albo wysyłają do nas na spotkania juniorów. Dlatego staramy się celować w poziom średniozaawansowany. Prelegenci dostają jasną informację: twórz content, treści w taki sposób, jakbyś mówił do kogoś, kto ma dwa-trzy lata doświadczenia w branży. I to musi być jednocześnie ciekawe. Także jest miejsce dla biznesu.

Pytałeś o social media czy Social Media Managerów. Ta konferencja jest zdecydowanie dla nich. Pomijam już fakt, że content bardzo mocno się zazębia z SEO i tak naprawdę osoby od treści często pracują w agencjach SEO albo w działach SEO. To po prostu bardzo często jest połączone. Mimo że bardzo często robią inne rzeczy niż robienie linków czy optymalizacja kodu. A to jest (według mnie) jednym z elementów SEO.

Social media bardzo mocno wkraczają na rynki SEM - widać, że wszyscy się specjalizujemy i chcemy robić konkretne rzeczy. Jednak jak przychodzi Klient, który mówi: "Zróbcie mi kampanię" i jeśli ktoś robi ją dobrze w Google Ads'ach, to pyta: "A zrobicie mi ją jeszcze w Facebook Ads'ach?" i my odpowiadamy: "Tak". I odwrotnie: Ci od Facebook Ads'ów też dostają pytania o SEO i Ads'y. W przeszłości agencje bardzo często podzlecały takie zadania, a teraz chcą to robić samemu, bo widzą, że podzlecanie nie jest najwyższym poziomem obsługi klienta, który mają np. w codziennej obsłudze kanału Facebooka. Mówię o samej treści. Wiem, że agencje social media też chcą wiedzieć, jak to wszystko działa. Również po to, żeby umieć porównać te działania oraz żeby wiedzieć, że są na czasie. A także, aby mieć pewność siebie, kiedy mówią, że w danej sytuacji lepiej zadziała inne medium - aby sami rozumieli, co się dzieje.

To się bardzo często zazębia już w samych działaniach. Słowa kluczowe to SEO i SEM. Persony i kierowanie do konkretnych użytkowników jest podobne na Facebooku i w Google Ads'ach. Tam też możemy kierować swoich odbiorców. Więc na pewno takie osoby przychodzą i słuchają o Ads'ach i Google Analytics, którego często używają Klienci. Bo oni chcą patrzeć na wyniki z Google Analytics lub w Google Data Studio, a nie tylko to, co pokazuje panel Facebooka. I w tym momencie wiedza się zazębia, więc jak najbardziej znajdą coś dla siebie.

Czyli dla osób zajmujących się analityką i dla analityków jest miejsce na tej konferencji?

Krzysztof: Tak, zdecydowanie. Aktualnie mamy 3 główne obszary. Staramy się robić tak, żeby przy 7 prelegentach na małym spotkaniu 3 tematy były z SEO, 3 tematy z Ads'ów i 1 z Google Analytics. Natomiast jeżeli tematy wychodzą poza swój obszar, np. ktoś pokaże cross kampanię między Facebook Ads'ami, a Google Ads'ami, to taki temat też akceptujemy. Bo wiemy - i w ankietach to też wychodzi, że uczestnicy chcą słuchać o innych mediach. Mimo że w nazwie mamy SEM, to jeżeli pojawiała się jedna prezentacja odchodząca trochę od tego tematu, to zawsze była pozytywnie oceniana. To nie było na zasadzie: "Co wy tutaj mówicie nagle o jakimś innym medium? Poszedłbym na inną konferencję". Nie. Ludzie raczej są otwarci na przenikanie się różnych marketingów w Internecie.

Tematy, których nie znajdziesz na semKRK

Jakich tematów nie chciałbyś poruszać na SemKRK? Jakich tematów nie chciałbyś, aby poruszali prelegenci?

Dawid: Czy da się uniknąć sytuacji, w których prelegenci mocno sprzedają swoje narzędzia, swoje usługi? Czy w historii organizacji semKRK odrzuciłeś jakieś prelekcje z tego powodu?

Krzysztof: Może niecałe prelekcje, ale część. Powiem inaczej: jak od środka wygląda rynek prelegentów, jeśli można to tak nazwać. Nie mamy związków zawodowych i tak dalej. Wszystko zazwyczaj się opiera na relacjach i na znajomościach. Jednak nie na takich znajomościach, że zapraszam tylko osoby, które znam osobiście. Chodzi o to, że patrzymy na znajomość rynku. Pojawiają się osoby, które są bardzo ambitne, są chwalone przez swoich prezesów czy swoje zarządy, lub np. widziałem w akcji specjalistę "pochwalonego", ponieważ zajmował się prezentacją swojej pracy. Dostaję też czasami takie filmiki albo cynk od innego organizatora konferencji i mówi: "Sprawdź tego człowieka". No i często nawiązuję kontakt - bo my sami też często wychodzimy z inicjatywą do takich prelegentów. I bywa tak, że on mówi: "Nie, nie, nie, nie. To nie dla mnie. Nie będę mówił do 100 osób". A ja mówię: "Nie 100, tylko 300 i słuchaj: uwierz w siebie, bo mieliśmy już takie osoby". Małe edycje są też po to, żeby osoby, które nie mają doświadczenia scenicznego - też się pojawiały. I bardzo fajnie to wypada.

Natomiast są też sytuacje odwrotne - dostajemy zapytania i można je podzielić na 2 główne trendy. Pierwszy to są osoby, które są dobrymi specjalistami i same się zgłaszają. Mówią: "Byłem na semKRK i chciałbym wystąpić z takim i takim tematem'. I to bardzo często kończy się wystąpieniem. Zachęcam do takich zgłoszeń. Nawet jeżeli musimy odmówić, bo mamy już zajęte trzy spoty na SEO, a ta prezentacja jest naprawdę świetna, często to kończyło się tak, że mówiliśmy: "Nie". W następnej edycji dana osoba nie mogła, natomiast w trzeciej edycji ta osoba wreszcie mogła i mówiła: "Super się złożyło, bo to studium przypadku, ten case, został ulepszony" i naprawdę wychodziły fajne prezentacje, które były bardzo wysoko oceniane. Czasami za kimś się uganiamy kilka edycji. To są takie sytuacje, że słyszymy: "Oj przepraszam, ja jestem na drugim końcu świata", "teraz mam rok przerwy", "a teraz coś…". Jednak się nie poddaję i próbuję z tymi osobami rozmawiać.

Natomiast są też osoby, które wysyłają bardzo dużo zgłoszeń, albo ich pracownicy wysyłają dużo zgłoszeń i czasami nie patrzą, jaką mamy tematykę. I w takim przypadku zazwyczaj się nam nie udaje, bo my nie jesteśmy ogólnym marketingiem. Nie będzie u nas na pewno rozmowy o tym, jak działają jakieś systemy. Takie tematy bardziej się nadają na inne, ogólne konferencje. Nie przychodzą mi do głowy jakieś konkretne tematy, których byśmy chcieli unikać. Po prostu coś, co w ogóle się nie wiąże i nie mogłoby się przydać specjaliście SEO, SEM czy samemu biznesowi w tym zakresie. No to nie wypali. Jakby ktoś przyszedł i powiedział: "Czat boty”" To powiedziałbym: "Nie wiem". Jednak jeśli ktoś mi powie: "Słuchaj, zrobiliśmy kampanię SEM'ową i wyszła tak sobie, ale dodaliśmy czat boty. Złączyliśmy to i zrobiliśmy jakieś mega API", to bym powiedział: "Ok, dobra. Mów dalej, bo ja chcę o tym słuchać" i pewnie by to wyszło. Więc mógłbym podać dowolną tematykę, ale jeśli ją połączysz z SEM'em, to jest ok. Pewnie byśmy ocenili ją pozytywnie.

Jeżeli chodzi o to, czego chcemy uniknąć, to na pewno prezentacji sprzedażowych. Muszę powiedzieć parę gorzkich słów o branży eventowej. Jeżeli idziesz na konferencję i jej nie znasz, to warto skontaktować się z nimi i sprawdzić ich model biznesowy. Jeżeli konferencja zarabia na tym, że się organizuje - to nie jest nic złego. Są takie wydarzenia i są całkiem ciekawe. Jeżeli zarabia na partnerach - tym fajniej. Ale jeżeli konferencja zarabia na wystąpieniach, czyli trzeba zapłacić, żeby wystąpić, a dodatkowo trzeba dużo zapłacić za bilet - to się z tego robi toksyczne połączenie: idziesz tam - płacisz dużo za bilet i słuchasz kogoś, kto zapłacił, żeby wystąpić. Wtedy słuchasz jego prezentacji sprzedażowej. Dlatego bardzo, bardzo chcemy tego unikać. Mieliśmy dwie prezentacje, w których było przemyconych kilka slajdów sprzedażowych i ludzie w komentarzach "zjedli" występujących. Na szczęście to były prezentacje, które ratowały się wysokim poziomem merytorycznym pozostałych slajdów. Dzięki temu nie odbiegały za bardzo od całej oceny. Jednak pojawiały się komentarze typu: "Ej... już ich nie zapraszajcie, bo próbowali coś sprzedawać". My na takie sytuacje bardzo uważamy.

W poradach, które dajemy prelegentom, jest cała lista rzeczy, których nie warto robić na prezentacjach. Wszystkie prezentacje również wcześniej sprawdzamy. Staramy się wykryć elementy sprzedażowe, a jeśli się pojawią – mówimy: "Hej, hej! Chyba nie chcesz mówić wyłącznie o jakimś swoim narzędziu czy o swojej ofercie?". Dochodzi nawet do tego, że sugerujemy, że bezpieczniej będzie ukryć pewne elementy prezentacji. Przykładowo, jeżeli ktoś ma szablon firmowy i używa go automatycznie na tej prezentacji, to sugerujemy: "Na naszej konferencji z szablonu firmowego usuń kontakty, bo może to być negatywnie odebrane, a przecież niekoniecznie taka była Twoja intencja". Prelegent mówi: "No jasne, oczywiście" i ukrywa dane elementy. I wszystko jest ok. Na końcu i tak jest informacja: z jakiej jest firmy, kim jest, jest do niego kontakt. Robimy to, aby nie prowokować loży szyderców, która gdzieś tam zawsze jest. Chociaż ostatnio się śmieję, że loża szyderców czasami w ogóle nie schodzi na prezentację - jest gdzieś na górze przy barze. To już jest osobny temat.

Prelegenci na semKRK

Ilu prelegentów do tej pory wystąpiło na SemKRK? Tak całościowo. Czy masz takie statystyki?

Krzysztof: Mam przybliżoną liczbę, ponieważ organizując semKRK Awards piszemy do wszystkich osób, które kiedyś wystąpiły i zapraszamy ich do bycia sędziami. Nie ma wyjątków. Tylko raz zrobiliśmy wyjątek, gdzie na prośbę agencji (a nawet większej liczby osób) wykluczyliśmy parę osób. Powiedzieliśmy im, że nie będziemy ich tym razem zapraszać. Tego już nie robimy. Chodzi o to, że nie da się uniknąć sytuacji, w której ktoś jest absolutnie bezstronny, bo reprezentuje agencję. Natomiast z możliwości oceniania nie chcemy eliminować osób, które są z agencji: czy są freelancerami, czy też pracownikami, dlatego zapraszamy wszystkich. W tej edycji było ponad 60 osób.

Dawid: Mówisz: "W tej edycji". W jakim sensie...

Krzysztof: W tej edycji semKRK Awards na początku zaprosiliśmy ponad 60 sędziów. To byli właśnie wszyscy prelegenci z poprzednich edycji. Sędziami są prelegenci poprzednich edycji. Oznacza to, że sumarycznie na wszystkich poprzednich edycjach semKRK wystąpiło ponad 60 osób. Czasami, szczególnie na BIG'ach, powtarzają nam się osoby. Na BIG'ach zapraszamy osoby, które były najlepiej oceniane w poprzednich edycjach. Zawsze też jest parę nowych osób. Na tym to właśnie polega.

semKRK vs semKRK BIG

Dawid: I płynnie przeszliśmy do różnicy między semKRK a SemKRK BIG. O co w tym chodzi? Dlaczego zdecydowałeś się na większe edycje? Jakbyś mógł wyjaśnić różnice między tymi eventami.

Powiedz, skąd się wziął ten pomysł i czym się różnią edycje BIG od tych mniejszych?

Krzysztof: Chodziło o to, że po organizacji serii małych wydarzeń chcieliśmy się porwać na coś, co bardziej przypomina konferencję niż barcamp, ale jednocześnie nie traci barcamp'owej atmosfery. Znaleźliśmy dużą salę, Starą Zajezdnię, która postawiła przed nami duże wyzwanie. Żeby ta konferencja wyszła na zero, a taki był nasz cel, musieliśmy zaprosić i zapełnić tę salę. A mieści się w niej kilkaset osób. Przy 500 osobach wygodnym rozwiązaniem było ułożenie pół-teatralne. Resztę stanowiły stoliki, co było bardzo cenione przez część uczestników. Natomiast atmosfera barcamp'owa, która była przy stolikach, bardzo się udzielała, więc z tyłu było głośno. Zorganizowaliśmy wtedy aż 500 osób na widowni - bilety się świetnie sprzedawały.

Zmorą organizatorów zawsze jest to, że na sam koniec bilety sprzedają się najlepiej: im bliżej wydarzenia, tym pewniej można planować przyszłość, więc dużo osób zapisywało się dosłownie na ostatnią chwilę. Jednak musisz wcześniej wydrukować listę obecności, przygotować gadżety, co chwilę dzwonić do partnerów, że jednak potrzeba nie 300 a 400, nie 400 a 500 tych gadżetów, toreb i wszystkiego innego. W dodatku drukujesz imienne identyfikatory (wtedy znienawidziliśmy identyfikatory imienne). Jeszcze drukarnia nam mówiła: "Spokojnie, przecież mówicie, że to macie w tym, a w tym dniu - to wtedy będą". A ja mówię: "Jak to? Nie możemy mieć tego na ten sam dzień. Zaczynamy od 12:00. Musimy mieć to dużo wcześniej".

I zdarzył się ten BIG, czyli edycja, która pod kątem prelegentów ściąga tych najlepszych. Tych, którzy wystąpili plus jeszcze rozpoznawalne w branży gwiazdy. Pod kątem publiczności jest ona największa. Organizowana jest w Zajezdni, w tym naszym ustawieniu 500 osób z górką (chyba 530 było w odpowiednim momencie). Jeśli chodzi o partnerów - jest ich zawsze wtedy najwięcej, mają też swoje stoiska. Chociaż nawet na małych edycjach pojawiają się stoiska i można z nimi porozmawiać, to jednak ta duża edycja jest ustawiona specjalnie pod to, aby było ich więcej. Żeby osoba, która przychodzi na konferencję, mogła wejść z partnerami w interakcję: mogła zobaczyć nowe narzędzia, poznać ich ofertę itd.

Edycja, która najbardziej zapadła w pamięć

Czy jest taka edycja, którą zapamiętałeś najbardziej? Która najbardziej Ci się podobała pod kątem poziomu merytorycznego, organizacji, frekwencji? Czy może wszystkie traktujesz, tak samo?

Krzysztof: Najstraszniejsze jest to, że one się zlewają w jedną. Czasami jak rozmawiamy, kiedy to było, albo ktoś mi mówi, że on był na jakiejś edycji i był wtedy ten a ten prelegent - to nie ukrywam, że czasami muszę się długo zastanawiać. Dopiero po chwili mówię: "dobra, to była jednak 11 edycja".

Najbardziej zapamiętałem pierwszego BIG'a. Sala pełna ludzi robiła duże wrażenie. Szczególnie że znałem bardzo dużo z tych osób, które były na widowni: czy to z branży, czy osobiście. Mówienie co chwilę komuś "cześć" było niesamowite. To było najfajniejsze w tym wszystkim. Myślałem: "Wow! Zebraliśmy te wszystkie osoby z branży i one nam zaufały, że nie będzie wtopy. Że będzie wysoka jakość". Oczywiście potwierdziło się to w ankietach. Prelegenci też byli świetni. Raz jedna prelegentka mi powiedziała: "Ej powiedziałeś, że to jest barcamp". A ja: "No tak - barcamp", na co ona stwierdziła: "Ale tutaj na sali jest z 300 osób". A ja mówię: "Nie 300 - więcej, ale nie będę Cię już bardziej stresował". I to też było świetne! Oraz to, że udało się zorganizować coś takiego w Krakowie - daleko od stolicy. Nasza branża tym się rządzi, że da się organizować takie rzeczy.

Jest też Festiwal SEO, który niesamowicie nam pomaga. Artura Strzeleckiego można nazwać ojcem chrzestnym semKRK. W pewnym momencie Artur nie potraktował nas jako konkurencji na zasadzie: "wyjdźcie mi z tym Krakowem". Bardzo często rozmawiamy o tym jak podzielić się datami czy jak się dogadać, jeżeli chodzi o prelegentów. Niektóre świetne osoby, które występowały na semKRK były mi podpowiedziane przez Artura. To on mi powiedział: "Mam taką osobę, ale nie mogę zaprosić jej na festiwal, bo to jest osoba od Ads'ów. Jednak słyszałem o niej same dobre rzeczy i w ogóle gdzieś ją widziałem". I ja mówię: "Artur - jasne. Wystarczy, że powiesz mi nazwisko. To jest wystarczająca rekomendacja". Bo jeszcze nigdy nie było tak, żeby taka osoba mnie zawiodła. I Artur też mnie nie zawiódł.

Jeżeli chodzi o podpowiedzi typu: co i jak, to często się wymieniamy doświadczeniami. Jest to osoba, która na Festiwalu SEO zgromadziła rekordową ilość osób, jeżeli chodzi o tę branżę. I to branżę tylko i wyłącznie SEO. Zawsze się tam wybieramy większą ekipą z firmy. To jest dla nas takie święto. Bo SemKRK jest świętem, ale my się wtedy bardzo stresujemy i dopiero jak ze sceny schodzi ostatni prelegent, możemy odetchnąć. A na Festiwalu SEO możemy się zrelaksować od samego początku. To muszę podkreślić.

Także to pierwsza edycja BIG'a najbardziej mi zapadła w pamięci. Potem każda kolejna jest wyzwaniem, ale żebyśmy przestali się nimi stresować - to jeszcze długo nie nastąpi.

Warsztaty semKRK

Od pewnego czasu organizujecie też warsztaty. Skąd pomysł na coś takiego? Czy podpatrzyłeś to może na innych konferencjach? Kiedy te warsztaty się odbywają? Dzień wcześniej?

Krzysztof: Tak. Jeżeli to jest BIG - wtedy dzień wcześniej, bo BIG trwa cały dzień. Jeżeli jest to zwykła wersja konferencji - to w trakcie dnia są warsztaty, a wieczorem zaczyna się semKRK.

Do warsztatów tak najbardziej zainspirowała mnie Marta Przewoźna, która organizowała Kongres Online Marketing. Kiedyś zauważyłem, że organizują ścieżki warsztatowe i zastanawiałem się, czy my byśmy tego nie zrobili. Podczas rozmowy z nią po prostu podpowiedziała mi parę rzeczy. Okazało się, że ludzie są zainteresowani też taką dogłębną wiedzą.

Na konferencji (szczególnie w naszym formacie), w 20 minut można poruszyć ciekawe rzeczy, ale nie da się szczegółowo powiedzieć co i jak kliknąć, żeby daną rzecz wykonać. Pomyślałem, że bardzo ciekawą opcją byłoby, żeby z takimi warsztatami występował nie jeden prelegent, tylko wielu. Ta inspiracja jest z projektu Google'owego, w którym miałem przyjemność szkolić innych. Opiekunem ze strony Google był Mateusz Bernat i to on pokazał mi, że można robić dużo lepsze warsztaty, kiedy dynamicznie prowadzi je dwóch trenerów. Nie chodzi o to, żeby mówić naraz (bo takie eksperymenty też robiliśmy i one fajnie wychodziły), ale żeby było dwóch trenerów, bo mają różne podejścia. Przykładowo: mówię o kampaniach dynamicznych, a potem drugi trener dorzuca coś od siebie, ponieważ ma swoje doświadczenia, ma swoje obawy w stosunku do danego typu kampanii. Wymieniamy się tymi poglądami i dyskutujemy o nich na żywo albo w swoich blokach. I super to wychodzi.

W SemKRK też to wyszło nieźle. Nawet jeżeli osoby mówiły, że coś o Data Studio ich zainspirowało, to dodawały, że jak ten drugi prelegent mówił już o jakimś nietypowym konfigurowaniu Analitycs'a, to było: WOW. A Google Tag Manager to już w ogóle był dla nich czarną magią. Więc nawet jeżeli już coś wiedział, to pozostałe rzeczy uzupełniały tę wiedzę. Z tego powodu na warsztatach mamy 3 bloki i 3 różnych prelegentów (ostatnio 2 bloki były prowadzone przez prelegentów z agencji od nas i był 1 gość). Zastanawiamy się, czy tę formułę utrzymać, czy ją zmienić i zapraszać więcej gości zewnętrznych. Jest duże zainteresowanie tymi warsztatami i zazwyczaj wyprzedajemy bilety.

Rozumiem, że one są dodatkowo płatne? Na warsztaty są osobne bilety? Czyli ktoś może pójść tylko na warsztaty, ale nie musi iść na konferencję? Czy te warsztaty raczej się uzupełniają z całą konferencją?

Krzysztof: Niestety dużo osób mówi, że nie może zostać na konferencji, bo musi wieczorem wracać do domu, do rodziny albo coś im wypada. Uczestnicy niestety często są z innego miasta i nie mogą sobie pozwolić, żeby zostać kolejny dzień. I mówią, że zawsze żałują, że nie idą po tych warsztatach jeszcze na konferencję.

Oberwało nam się trochę od konkurencji, która twierdzi, że jesteśmy absurdalnie tani, jeżeli chodzi o te warsztaty. Chcemy, żeby to była inicjatywa, która przyciąga nowe osoby. Żeby te nowe osoby, które niekoniecznie są nastawione na zdobywanie wiedzy w formacie konferencyjnym, mogły ją uzupełnić na warsztatach. To też inicjatywa dla juniorów agencyjnych czy działów marketingu, bo coraz więcej jest takiej migracji. Powiem inaczej, bo może nie do końca migracji, ale mamy sporo firm, które zaczynają dostrzegać, że powinny mieć dział marketingu, który nie składa się z 1 osoby, która jest od wszystkiego. Te działy, nawet jeżeli zajmują się SEM'em, mają konkretną osobę od SEM'u i ta osoba chce się doszkalać, chce się rozwijać.

Wiadomo, że może to być trudniejsze niż w agencji. W agencji pytam kolegów: "Hej, co tam ostatnio w SEO piszczy?" i od razu mi powiedzą. Pięcioosobowy, czy dziesięcioosobowy dział szybciej zdobywa wiedzę kolektywnie. Oczywiście jeżeli umieją się dzielić wiedzą. A taki dział marketingu, żeby być na bieżąco, musi się doszkalać: czy to czytać blogi, czy uczestniczyć w webinarach, czy właśnie chodzić na konferencję. Te rozwijające się działy marketingu, dają nam bardzo fajną informację zwrotną: że skorzystały z warsztatów czy z konferencji i było to dla nich coś na plus.

semKRK Awards

semKRK Awards - już o tym wspominałeś. Od kilku lat jesteś sędzią European Search Awards. Czy to stąd pojawił się pomysł, aby taką formułę przenieść na lokalny grunt i wręczyć statuetki podczas semKRK?

Krzysztof: Oczywiście, że stąd. Wiele razy podkreślałem to, nawet jeśli chodzi o formułę oceniania.

Nigdy nie aspirowaliśmy do tego, żeby skoczyć na aż tak głęboką wodę: żeby robić takie nagrody i taką galę. Natomiast po tym, gdy zacząłem oglądać, jak od środka wygląda European Search Awards, doszedłem do wniosku, że faktycznie jest pewien próg wejścia dla małych agencji czy dla podmiotów średnich, które chciałyby gdzieś zaistnieć i czymś się wyróżnić. Jedyne co mogą one osiągnąć na naszym rodzimym rynku, to dostać kolejny certyfikat fajnej, rzetelnej firmy. Takie certyfikaty przez naszą branżę były odbierane bardzo negatywnie, ponieważ niektóre z nich były dawane przy okazji płacenia jakiejś faktury. Pomyśleliśmy, że w European Search Awards chcemy, żeby zgłaszało się więcej agencji i więcej agencji z Polski wygrywało (a mamy na tej pierwszej edycji tylko kilka, które w ogóle się zgłosiły, i które oceniałem). Potem pomyślałem, że może fajnie byłoby zachęcić je jakimiś lokalnymi inicjatywami. I tak zorganizowaliśmy semKRK Awards.

Największą inspiracją, jeżeli chodzi o European Search Awards było to, że tam jest bardzo fajny algorytm ważenia oceny sędziego. Co to znaczy? Załóżmy, że jeżeli oceniałbym jakąś pracę, to częściej bym dawał dziewiątki lub dziesiątki. Bo lubię oceniać, dawać wysokie oceny i by mi się podobało. Załóżmy (znowu), że taki Artur dawałby częściej trójki. Bo on jest bardziej związany z uczelniami i musi być bardziej surowy. Jeżeli by tak było, to nie chcielibyśmy sytuacji, gdzie moja ocena jest warta więcej niż ocena Artura. Bo jesteśmy dwoma sędziami i powinniśmy się liczyć tak samo. Więc jego nastrój, jeżeli chodzi o ocenę, jest obliczany - powiedzmy, że jest on na poziomie średniej oceny 3.

Mój nastrój został wyliczony, że średnio dawałem 8 lub 9. I jesteśmy wyrównywani do jednego, wspólnego mianownika: nasze oceny, czyli trójka Artura jest często tak samo ważna, jak moja dziewiątka. Oni (European Search Awards) świetnie to zrobili. I faktycznie - często dyskutujemy i ktoś mówi: "Hej, jak w ogóle można mówić, że to case study ma wygrać? Ja oceniłem je na czwórkę" i się śmiejemy, bo my jesteśmy optymistami, a ktoś stąpa twardo po ziemi. I taki system oceniania, bardzo ważoną ocenę, też stosujemy.

Jednak podeszliśmy do tego trochę inaczej: nie zapraszaliśmy osób po prostu z branży, tylko skupiliśmy się na sędziach, którzy byli prelegentami. Zrobiliśmy tak ze względu na to, że baliśmy się oskarżeń typu: a dlaczego zapraszasz tę osobę? A może, dlatego że ją znasz? A może ta osoba ma w tym jakiś interes? A wygląda to tak, że jeżeli po prostu chcesz być sędzią - nie ma sprawy: zgłoś case study. Gwarantujemy, że będzie ocenione w sposób bardzo, bardzo merytoryczny. Jeżeli to będzie dobry temat, to prędzej czy później u nas wystąpisz i prędzej, czy później zostaniesz sędzią. Więc jest możliwość bycia sędzią i jest ona jasno określona. Myślę, że to bardzo przyciąga osoby i pokazuje, że konkurs jest sprawiedliwy.

Po drugie: bardzo podkreślamy, że jeżeli występowały osoby z agencji (a mamy takie agencje, z których wśród prelegentów są trzy osoby z jednej agencji, które występowały u nas wcześniej) i one po kolei piszą do mnie: "Krzysiek, nie będziemy sędziować, bo chcemy się zgłosić" - to bardzo lubię takie sytuacje. Bo chcemy mieć jak najwięcej zgłoszeń. Nie chodzi o to, że mamy za dużo sędziów, ale o to, że te zgłoszenia uatrakcyjniają konkurs i są pisane coraz lepiej. One z roku na rok są nie dość, że lepsze tematycznie i narzędziowo, to jeszcze są lepiej opisane. I to nas bardzo cieszy.

I tak właśnie chcemy rozwijać SemKRK Awards. Nie ukrywam, że odbiór w branży był bardzo pozytywny. Dodatkowo myślę, że agencje i case study, które były nagradzane, w tym roku będą na jeszcze wyższym poziomie. Cały czas można nadsyłać prace. Tym razem chcemy zakończyć galę na tej małej edycji we wrześniu. Niestety. Ale z małą, delikatną pompą.

Polecam śledzić European Search Awards oraz Global Search Awards ze względu na to, że ta organizacja tworzy też webinary. O tym, jak powinno wyglądać idealne zgłoszenie. Teraz wystarczy wejść na stronę, zobaczyć wyniki z poprzednich lat, a potem udać się na stronę tych agencji i zobaczyć, jak wyglądają ich case study. Bo część z nich udostępnia na swojej stronie swoje case study w formie PDF czy prezentacji. Case study tworzymy w taki sposób, jakbyśmy chcieli coś sprzedać. Jednak nie Klientowi, który chce kupić wynik, marketing, tylko Klientowi, który jest super świadomy, jeżeli chodzi o pozycjonowanie.

Sędzia, który ocenia taką pracę, jest praktykiem i jeżeli widzi, że ktoś leje wodę czy widzi teksty, które są napisane przez sprzedawcę typowo pod Klienta, to bardzo negatywnie na to reaguje. Chyba najprostszą rzeczą, którą można zrobić dobrze lub źle, to powiedzenie, że "nasza kampania przyniosła efekt w postaci wzrostu o 50%". I to jest błąd. Jeśli nie podamy liczb - nie powiemy, że te 50% to są obroty takie a takie, lub budżet był taki a taki - mówimy tutaj o konkretnych liczbach, to mamy gorszy start niż inne zgłoszenia.

Ktoś powie: "Dobra, ale to są tajemnice moich Klientów". I właśnie po to jest NDA. Klienci mogą zgodzić się na takie coś albo mogą się zgodzić, że ta informacja jest tylko dla sędziów. Praktycznie każde wygrywające zgłoszenie na European Search Awards podaje takie dane: "Mieliśmy budżetu tyle, a tyle euro i wyciągnęliśmy z tego tyle, a tyle obrotów. To jest wzrost o tyle, a tyle rok do roku", łącznie z tym, że jest tam zrzut z Google Analitycs lub gotowy raport w Data Studio. My, jako sędziowie, doceniamy tę przejrzystość. A jeżeli ktoś mówi, że nie może powiedzieć, jaki był budżet, ale wynik był zadowalający i Klient się cieszył - to nie jest to informacja, z którą można pracować dalej.

Plany na przyszłość

Czy masz jakieś plany co do semKRK? Nowa lokalizacja? Większa sala? Inna formuła?

Krzysztof: Na razie jedynie testowaliśmy pomysły: spisaliśmy je sobie i długo na nie patrzyliśmy. Myśleliśmy o kilku rzeczach, które chcieliśmy zrobić, ale zawsze nasze sprawdzone rzeczy wygrywały z nimi. Plany pokrzyżowała nam też epidemia. Myśleliśmy o tym, żeby ten BIG był troszkę inny. Na pewno chcemy, żebyśmy dalej się rozwijali poprzez małą ewolucję.

Ulepszenie tematyki, czyli żeby było więcej rzeczy, które są bardzo rozwojowe, a także, żeby było więcej rzeczy na czasie. Chcemy też wrócić do zapraszania gości z zagranicy. Ale nie chodzi o zapraszanie nazwisk, które się często pojawiają, tylko osób, które mają naprawdę solidne rzeczy do powiedzenia. Myślimy również nad tym, żeby jeszcze trochę ulepszyć formułę interakcji ze społecznością, która się zbudowała wokół semKRK. Mówię o tym, że chcemy wreszcie udostępnić wszystkie nagrania, które mamy i do których mamy zgodę od prelegentów, żeby można było do nich wracać jak najszybciej po prelekcjach oraz w formie platformy, do której można wrócić w dowolnym momencie.

Myślimy też o tym, żeby warsztaty, które są jednak trudno dostępne, bo trzeba poświęcić na nie cały dzień, były w jakiejś formie online. Jednak szczerze mówiąc, przesyt webinarów, które się wysypały na nas od marca do czerwca spowodował, że trochę odpuściliśmy ten temat. Nie chcieliśmy być odebrani, że: ok, nagle semKRK wskakuje jako forma webinarów. Chcieliśmy, żeby to zawsze było coś dodatkowego, żeby to było coś ekstra, obok naszych rzeczy i żeby było zrobione w bardzo dobrze przemyślany sposób. Chodzi też o to, żeby osoba, która jest prezentowana na webinarze, miała szansę wystąpić również na samej konferencji czy właśnie warsztatach. Żeby ktoś, kto się zainteresował tą tematyką, mógł ją później rozwinąć. Mieliśmy też plan podcastu. Ten plan zawsze jest "nie w tym roku". Potem jadę na konferencje Małej Wielkiej Firmy i mówię: pierwsza notatka - przywrócić plan podcastów. Później wracam i mówię: „"ednak nie - nie jesteśmy na to gotowi". Potem zaczęła się epidemia i mówię: "To jest doskonały moment na podcasty", a później znowu: "Nie, bo nie mamy czasu. Mamy za dużo pracy". Pomysł może kiedyś wróci - nie wiem kiedy, ale podcasty wokół SEO na semKRK były jakimś pomysłem. Tylko oczywiście człowiek nie może się sklonować. Na razie się skupiamy, żeby konferencja wypadała jak najlepiej. I to jest nasz główny cel.

Dawid: Mam nadzieję, że jak przyjadę na semKRK we wrześniu, to uda się nagrać kilka krótkich wypowiedzi. Na pewno chciałbym to zrobić z organizatorami.

Krzysztof: Oczywiście. Super pomysł!

Dawid: Moglibyśmy wtedy zrobić relację z wrześniowego semKRK w formie podcastu. Zobaczymy :)

Czy edycję BIG planujecie organizować tylko raz w roku latem? Czy może planujecie edycję zimową?

Krzysztof: Raczej tylko latem. Chodzi o to, że można wtedy wyjść z sali i pogadać na zewnątrz - niekoniecznie przeszkadzając innym. A dodatkowo można po prostu cieszyć się dobrą pogodą. Dla nas zawsze zmorą jest widmo burzy - wtedy myślimy: "To jest już dla nas armagedon". Bo wtedy wszyscy są stłoczeni w tej jednej sali. Nie mogą się cieszyć...

Dawid: Tak było chyba rok temu...

Krzysztof: Tak - był deszcz. Na szczęście padał tylko chwilę i można było wyjść. Poza tym chodzi też o tę interakcją po konferencji. Później po prostu często wychodzimy z sali i jeszcze godzinami siedzimy i siedzimy. Wiadomo - pod względem afterparty i jego możliwości, lato wypada znacznie lepiej. Znacznie więcej osób zawsze wtedy zostaje.

Dawid: No właśnie – nie wspomnieliśmy o afterparty. A to jest dosyć kluczowe. Afterparty, w przypadku edycji BIG, odbywa się w tym samym miejscu, gdzie są prelekcje. I tam, gdzie była konferencja - nie trzeba się przemieszczać, a goście nie pogubią się po drodze. Więc dużym plusem jest to, że wszystko jest w jednym miejscu.

Krzysztof: Tak. Dokładnie.

Bilety na SemKRK

Powiedz, proszę, jakie są ceny biletów na nadchodzącą 15. edycję semKRK? Czy da się z tego wyżyć?

Krzysztof: Mamy inny cel niż zarabianie. Chcemy, żeby wyszło zawsze na zero. Musisz też pamiętać o tym, że sama organizacja konferencji również wiąże się z wydatkami, które są między edycjami. Chodzi o druki dodatkowych rzeczy, gadżety i takie rzeczy, które są dookoła. To nie są wielkie wydatki, dlatego stać nas na to, żeby bilety, w porównaniu do innych konferencji, były bardzo tanie. Często mamy pytania albo komentarze od osób, które pracują w korporacjach albo większych organizacjach, że oni nie biorą na poważnie naszej konferencji. To znaczy: nie brali, póki nie przyszli, ponieważ bilet był za tani. Sugerowali, że powinniśmy mieć lepszego doradcę biznesowego, bo oni chodzą na dużo gorsze konferencje, za które płacą parę stów. Śmiejemy się i mówimy, że to nie o to tu chodzi. Mówimy, że mają do nas wrócić i powiedzieć, że jest taka super konferencja, która jest bardzo tania w porównaniu do innych.

Bardziej chodzi o to, że jeśli w taki sposób organizujemy wszystko od A do Z, to udaje nam się pozyskiwać prelegentów, którzy są w stanie powiedzieć: "Dobra - ja wkładam swoją wiedzę i w zamian otrzymuję PR. A nie jest tak, że pracuję na kogoś za darmo". Gdybyśmy mieli drogie bilety, po kilkaset złotych, to wtedy na pewno musielibyśmy wdrożyć jakiś inny system rozliczeń z prelegentami. Myśleliśmy o grywalizacji, aczkolwiek po ostatniej ankiecie (takiej nie tylko zespołowej, ale i branżowej), dostaliśmy bardzo mieszane odczucia. Dlatego obserwujemy rynek. Nie chcemy sytuacji, w której wymyślimy coś, co negatywnie wpłynie na poziom konferencji. Ludzie się bali, że będzie mniej merytorycznych rzeczy, a większy show. Tak naprawdę nie wiemy, jak to ocenić, ponieważ wyniki z ankiety były bardzo mieszane i trudno je jednoznacznie zinterpretować.

Jeszcze wrócę do kwestii webinarów podczas epidemii i podcastów. Nie zdecydowaliśmy się na uruchomienie swojego projektu, bo wiedzieliśmy, że nie będziemy w stanie zrobić go na bardzo dobrym poziomie w tak krótkim czasie. Byliśmy mocno przepracowani, zaskoczeni całą sytuacją i trochę też zestresowani - wiadomo. Natomiast to, co powstało w trakcie - chcę nawiązać do Twojej inicjatywy, do inicjatywy Senuto czy podcastu, który czasami widziałem na Facebooku. To był kawał dobrej roboty.

Natomiast ja jestem osobą, która uwielbia słuchać podcastów w tle i jednocześnie robić jeszcze coś innego. Do mnie lepiej przemawiają podcasty niż webinary. Webinary mnie za bardzo rozpraszały. Chociaż przyznam, że potrafiłem wieczorem grać, a jednocześnie na drugim monitorze mieć odpalony webinar. Przez to czasami zginąłem w grze i byłem zły 😌. Ale można w ten sposób konsumować webinary. Śmiałem się, że tak jak kiedyś chodziliśmy na spotkania, które mogły być e-mailem, tak dwa czy trzy razy (na szczęście nie mówię teraz o polskich webinarach) byłem na webinarach, które mogły być podcastem. I to dwa razy krótszym podcastem niż był sam webinar.

Dlatego warto dobierać odpowiednią formę do treści. I nie bać się tego, że ktoś powie: "eee… to jest podcast. To nie webinar". Mnie się bardzo podoba to, że w Polsce rośnie liczba podcastów. Śmiałem się ostatnio, ponieważ jak jechałem na urlop i dzieci zaczęły grać w jakieś gry, to pierwsze co zrobiłem, to włączyłem na słuchawkach podcast. Trafiłem wtedy na odcinek Małej Wielkiej Firmy, który był o tym, jak przedsiębiorca idzie na urlop. I po prostu zacząłem się śmiać - rewelacyjne trafienie w odpowiedni odcinek. Jest moc w podcastach - mają naprawdę dużą wartość merytoryczną.

Dawid: To mam nadzieję, że będziesz stałym słuchaczem podcastu SEO Fridays 😁

Krzysztof: Oczywiście. Marzy mi się, żeby kiedyś nam się udało spotkać w odwrotnej sytuacji. I podziałać dookoła semKRK z jakimiś nagraniami. No, ale tymczasem na razie tylko słucham.

Dawid: Też słucham Małej Wielkiej Firmy - to jest klasa sama w sobie. Także też polecam.

Pytania końcowe

Dawid: I tym sposobem przechodzimy do pytań końcowych, które zadaję każdemu Gościowi.

Powiedz, proszę o jednej porażce i jednym sukcesie. Z tym że chodzi o porażkę, która Cię czegoś nauczyła. Jaką naukę z niej wyniosłeś?

Dawid: Chodzi o porażkę na polu zawodowym albo jako organizatora semKRK. O rodzinne sprawy nie pytam. Chyba że nie było porażek i są same sukcesy, o czym świadczy właśnie semKRK BIG.

Krzysztof: Porażka - największą porażką nie jest ta, która się zdarza w jednym momencie i ma konsekwencje długofalowe. Dla mnie największymi porażkami jest niezauważenie możliwości pewnych procesów. Jeżeli miałbym nazwać taką jedną, największą porażkę, to byłaby próba sprzedawania usług agencyjnych we własnym zakresie. Czyli przez siebie, jako osobę, która jest bardziej specjalistą, a teraz bardziej trenerem czy strategiem.

Największy sukces w DevaGroup, czyli wzrost sprzedaży pojawił się wtedy, gdy zaczęliśmy sprzedawać poprzez prawdziwych sprzedawców. Jest sprzedawca - sprzedaje. Musi znać się na tym, co robi. Dlatego oni u nas też zdają egzaminy i szkolą się z produktów, ale to, czego nie nauczyła mnie wcześniej żadna szkoła czy studia to po prostu coś, co chyba wszyscy nazywamy: przedsiębiorczością. Czyli po prostu: jak podchodzić do tego biznesu, jak zaufać innym osobom. Jak im powiedzieć: "OK, Ty robisz to, ja robię co innego - ufam Ci, że zrobisz to dobrze". Możemy też czasami wymieniać się wiedzą. To jest moja największa porażka.

Z mojej wiedzy po drodze wyrosło kilka agencji. Śmieję się, bo ta liczba mnoga nie jest przypadkowa. Pojawiały się twory czy osoby, które miały jakąś wiedzę i umiały to po prostu lepiej ubrać w słowa. Znam osoby, które startowały znacznie później i budowały świetne zespoły. Mówię: `'Kurczę, jak oni tak szybko nas dogonili?" Ktoś mówi: "Ja się nie znam na SEO. Ja po prostu robię biznes". Myślę, że to są właśnie rzeczy, które warto sobie uświadomić. W każdym momencie prowadzenia biznesu, agencji czy nawet swojej ścieżki zawodowej - takiej marki osobistej, trzeba sobie powiedzieć: "OK - skaczę na głęboką wodę i biorę się za to tak, jak mówią inni. Robię ten biznesplan, robię tę zasadę pareto. Robię takie rzeczy, o których wszyscy mówią, że niby działają i chcę sprawdzić, jak działają u mnie". Patrzyłem po prostu na to, co robię, a co mnie jednocześnie wkurza. I chciałem, żeby inne osoby to zrobiły. I one robią to czasami lepiej niż ja. A ja w tym czasie się zajmuję innymi rzeczami.

Natomiast jeżeli chodzi o sukces, to nie ukrywam, że dla mnie największym sukcesem było to, że udało nam się przebić do ścisłej czołówki w branży pod względem wiedzy. Chodzi mi o: prowadzenie szkoleń bezpośrednio dla Google, ale również finał w konkursie partnerów premier na ten region EMEA. Mimo że konkurencja była ogromna, dotarliśmy do finału. Mówię o konkurencji i w Polsce, i konkurencji za granicą. To był dla mnie taki moment, że byłem z tego mega zadowolony. Ale nie dlatego, że udało się tam dotrzeć czy udało się to osiągnąć, tylko chodzi o sposób, w jaki to się udało. To było case study osoby z zespołu. To nie było case study, w którym prowadziłem kogoś krok po kroku i mówiłem, co ma klikać. Tylko to było samodzielne case study innych osób. Wiedza powstawała sama. To był ten moment, w którym patrzy się nie na swoją wiedzę, nie na swoje doświadczenie, tylko na to, co wykiełkowało z nich po jakimś procesie. I widzi się, że jest się firmą.

To moment, kiedy wracam myślami do jednego z Klientów, który mi porządnie dopiekł, mówiąc, że on za długo czeka na ofertę i "Panie Krzysztofie, między nami, firma jest wtedy, jak każdą osobę można zastąpić kimś równie dobrym z organizacji. Jak trybiki nagle wskakują w miejsce osoby, która jest na L4, urlopie itd. Firma nie idzie na urlop, tylko jest inna osoba, która ją uratuje". I widząc to case study, powiedziałem: "Ha! Widzisz - teraz jest ok". Bo ja wiem, że nie muszę się zgłaszać w tym konkursie. Ja nie muszę tam nic zrobić. Bo mój zespół zgłosił kilka case study. A jedno, które było super - doszło do samego finału.

Więc to jest ten moment, który najbardziej cieszy: kiedy faktycznie można powiedzieć, że jesteśmy firmą i mamy mega dobrych specjalistów. Którzy zresztą również szkolą. To też często podkreślam i mówię im, żeby uwierzyli w siebie. Szkolą i prowadzą prelekcje i to mnie niesamowicie cieszy. Bo nie muszę cały czas jeździć po Polsce, aby szkolić. Chociaż teraz się to robi sprzed swego komputera. I wszyscy na webinarach są zadowoleni, bo nie trzeba wstawać o piątej rano na Pendolino.

Dawid: Tak jak wspomniałem na początku: sam widzę, że jesteś bardzo zapracowany i co chwilę masz albo jakiś warsztat, albo szkolenia, albo webinar. Na pewno masz pełne ręce roboty, dlatego tym bardziej dziękuję, że znalazłeś czas na nagranie.

Na jakie konferencje branżowe wybierasz się jesienią 2020 roku? Oczywiście poza swoją.

Krzysztof: Na pewno chcę być na Festiwalu SEO. Bilety już mam i czekam. Drugą konferencją, na której będę to: I love marketing. Tam występuję, ale też chcę posłuchać tego dodatkowego dnia SEO. I na razie mam tylko tyle planów. Lecę również do Budapesztu na galę European Search Awards, ale to jest bardziej zwieńczenie prac nad ocenianiem i chwila relaksu dla mnie, niż konferencja. Natomiast polecam śledzić kolejne edycje European Search Awards i Global Search Awards. I losy tych agencji, które wygrywają. Naprawdę to bardzo często nie są ogromne firmy. To nie są firmy, które mają jakieś niesamowite budżety. To są po prostu zapaleńcy. I to są specjaliści, których później się spotyka i widać, że są mocno wgryzieni w branżę. I po prostu to jest coś, do czego podchodzą z entuzjazmem. Więc warto też ich śledzić.

Tam chcę się właśnie z nimi spotkać, ale to będą bardziej pogaduszki kuluarowe i wymiana doświadczeń. Śmieję się, że to będą bardziej plotki ze świata SEO, SEM i o algorytmach, niż takie konferencyjne rzeczy. Ale na to też się nastawiam. No i na razie to tyle. Zobaczymy, co będzie dalej.

Dawid: Jesteś autorem książek, prawda? Kilku czy jednej?

Krzysztof: W tym momencie dwóch.

Chciałbym zapytać może nie o książkę, ale o artykuł, jaki ostatnio przeczytałeś o SEO, a który wniósł realną wartość do Twojej pracy. Taki, dzięki któremu zdobyłeś nową wiedzę lub odświeżyłeś wiedzę, którą już masz. W tematyce stricte SEO.

Krzysztof: Jeżeli chodzi o SEO, to musiałbym się dobrze zastanowić, co dokładnie wskazać. Ostatnio wyciągam wiedzę bardziej z łączenia kilku rzeczy. Najbardziej przełomową rzeczą, którą w dłuższej perspektywie czasu, okazało się śledzenie artykułów na temat łączenia SEO i analityki. Oczywiście zostawię dla Ciebie link do podlinkowania. Na kanale: sssem.Ninja (na YouTube), znajdziecie porady Bartka Kaczmarczyka dotyczące wdrożeń i modyfikacji analityki przez Google Menedżera. To, co najbardziej wpłynęło na sposób, w jaki analizuję i oceniam kampanię SEO, był taki hak, który jest znany w branży, a on bardzo dobrze go opisuje. Chodzi o to, że za pomocą Google Talk Menedżera można skonfigurować Analitycsa tak, żeby ominąć część problemu not provided i żeby wskazać prawdziwe źródła ruchu z aplikacji mobilnej i jeszcze kilku innych źródeł. Te dodatkowe dane kompletnie zmieniły sposób, w jaki odbieram niektóre kampanie i pozwoliły mi na wyższy poziom ich analizy. Ten kanał zdecydowanie mógłbym polecić.

Jak sprawdzić Rzeczywiste Odesłanie ruchu Direct 🤯 w GA❓ #27 | Google Tag Manager | SEM NINJA - https://youtu.be/vHhIcXfjNwE

Artykułów czytam strasznie dużo, ale często po prostu je tylko skanuję i przesyłam dalej. Muszę powiedzieć, że Deva bez swoich lokalnymi liderów, tak jak wspominałem w case study to: Marta Koziarz - szefowa działu SEM. SEO u nas stoi w osobie Kamila Sroki i jego zespołu. Można opowiadać anegdotki, jak Kamil lata temu poprosił, żebym poczekał z rekrutacją, bo akurat ma wesele. Śmiałem się i powiedziałem: "Oczywiście, poczekam". Więc Kamil przyszedł na rekrutację i po skończonej rozmowie zostawił mi, jak oczywiście wcześniej obiecał, wódkę weselną, żeby nie było, że wesele wymyślił. Śmieję się, ale to była po prostu jedna z najciekawszych moich rozmów.

Z kolei Łukasz Jeleń, który jest u nas szefem działu sprzedaży, to osoba, która pracowała wcześniej m.in. w sklepie komputerowym. Łukasza znałem wcześniej. Jak czekałem w tym sklepie w kolejce, aby odebrać sprzęt i żeby Łukasz był akurat wolny, bo chciałem zamienić z nim jeszcze dwa słowa, widziałem, w jaki sposób i z jaką cierpliwością opowiadał klientce o kolejnych elementach jakiegoś laptopa. Powiedziałem mu: "Łukasz, Ty się w tej pracy marnujesz. Jeżeli tak cierpliwie możesz mówić o tym laptopie i tak samo cierpliwie możesz odpowiadać na pytania naszych klientów o SEO i SEM, to jesteśmy w domu". I teraz Łukasz prowadzi cały dział. I to są te konkretne osoby, do których często przesyłam znalezioną wiedzę. Od nich też otrzymuję mnóstwo informacji, typu: 40-minutowy webinar streszczony w pięciu punktach. Łapię się za głowę i mówię: "Ale jak? To tak działa? Zawsze myślałem, że inaczej". I cały czas uczę się czegoś nowego.

Jeżeli jesteście w jakiekolwiek organizacji, to bardzo polecam wymieniać się wiedzą. Jeżeli nie jesteście w organizacji – to są grupy na Facebooku. Grupa Marcina Wsóła jest rewelacyjna. Mówię o grupie dotyczącej Ads'ów (Google Ads (AdWords) - Darmowe Wsparcie, Porady, Nowinki). Jeżeli chodzi o analitykę i rzeczy dodatkowe np. skrypty ADS, to Krzysiek Bycina, który produkuje te skrypty, umieszcza je na grupie za darmo (Google Ads - Automatyzacja i Skrypty). One są świetne. I jeszcze grupa Moniki Kołodziejczyk dotycząca Data Studio (Google Data Studio POLSKA). Te trzy mogę w ciemno polecić.

Prezent dla słuchaczy

Czy jesteś w stanie zaproponować coś od siebie dla słuchaczy tego podcastu?

Krzysztof: Oczywiście. Mogę zdradzić, że pracuję teraz nad nową książką, ale nie będzie ona tak szybko, żebym mógł nią kogoś nagrodzić. Mogę Was jednak nagrodzić drugim wydaniem mojej książki: "Narzędzia Google dla e-Commerce". To jest książka, która mnie niesamowicie zaskoczyła. Jak ją pisałem, nie wierzyłem, że będzie się dobrze sprzedawała. W końcu: ile osób może chcieć taką kupić taką książkę? 200? A wyprzedały się dwa nakłady! Jest druga edycja i są jeszcze dodruki.

Bardzo chętnie podzielę tą książką. Ale! Mam jedno wymaganie: chciałbym, żeby osoba, która ją dostanie, albo może być więcej tych osób, napisała e-maila z propozycją: kogo powinniśmy zaprosić na semKRK. Musi to być osoba z branży SEO, SEM lub analityki, ale która jeszcze u nas nie występowała i która nie znajduje się na takiej mojej (absolutnie short) liście osób, z którymi rozmawiam i zapraszam, bo to mi nic nie pomoże. A chciałbym coś ugrać też dla samej konferencji. Więc jeśli polecicie kogoś - napiszcie. Chętnie obdaruję Was taką książką.

Dawid: Oczywiście mam nadzieję, że książka będzie z twoim autografem?

Krzysztof: OK, może być. Siebie też można zgłaszać. Wyślijcie wiadomość na skrzynkę: hello@semkrk.pl, a my na pewno się nią zajmiemy.

Dawid: W tytule może być "SEO Fridays Podcast" i będziesz od razu wiedział, o co chodzi.

Krzysztof: Doskonale.

Dawid: Dziękuję za udział w odcinku. Dziękuję za poświęcony czas i za prezent dla słuchaczy. I życzę powodzenia w organizacji 15. edycji konferencji. Możemy nazwać jubileuszowej edycji?

Krzysztof: Okrągłej na pewno.

Dawid: Okrągłej edycji SemKRK. Ja na pewno się wybieram.

Krzysztof: Trzymaj kciuki, żeby żadne obostrzenia nie wróciły. Bo my z tego powodu jesteśmy ciągle w stresie.

Dawid: Dostałem od was zaproszenie jako sędzia już trzeci raz, więc myślę, że nie mogę odpuścić takiej edycji. I do zobaczenia we wrześniu, tak?

Krzysztof: Dokładnie.

Dawid: I oczywiście: do usłyszenia w kolejnych odcinkach SEO Fridays Podcast!

Krzysztof: Wielkie dzięki za zaproszenie i dzięki, że wysłuchaliście nas do końca :)

Dawid: Dzięki, hej!

Komentarze

Zapraszam do kontaktu!

W celu nawiązania współpracy wypełnij formularz. W ciągu 24 godzin skontaktuję się z Tobą.